Hipotermia wg Ladislava Seigera

Oto skrócone opracowanie wykładu dotyczącego hipotermii. Wykład został
wygłoszony w języku czeskim. Na końcu opracowania zamieściłem link do nagrania wykładu. Nawet jeśli ktoś nic nie zrozumie z filmu, może spojrzeć na wykresy i tabelki, znaleźć tam interesujące dane. Czasami dodałem komentarz od siebie, zgodnie z zasadą „im mniej, tym lepiej”. Mam nadzieję – bez zbędnej egzaltacji.
Ladislav Sieger jest czeskim fizykiem i badaczem wpływu ekstremalnych
warunków na fizjologię człowieka. Jest też uznanym autorytetem w świecie
zimowego pływania. Posiada spore doświadczenie ratownicze na wodach otwartych (Ocean Atlantycki). Obecnie jest wykładowcą w Pradze. Badał deprywację snu,odwodnienie, zachowanie przy ekspozycji na ekstremalne zimno na Alasce i zjawisko głodu. Wiele badań wykonał na sobie, posiada więc dokładną dokumentację. Jest też polarnikiem, zna Antarktykę.. Sieger zwraca uwagę, że istnieje wiele przeszkód natury etycznej w prowadzeniu badań, dlatego też mamy mało wiarygodnych wyników. Pozostaje wyszukiwanie przypadków ludzi, którzy chcąc lub nie chcąc, poddani byli wpływowi ekstremalnych warunków środowiskowych. Czasem można towarzyszyć pływakom lub himalaistom, być na miejscu wypadków i innych zdarzeń. Nie jest to wtedy jednak w pełni naukowe badanie, raczej tylko towarzyszenie i obserwacja, połączona ze zbieraniem danych. Można wykonywać też oczywiście eksperymenty na sobie. Do czego jednak… nie zachęcam!


Hipotermia
Temperatura rdzenna to temperatura mierzona w tętnicy lub 20- 30cm w
odbycie, ewentualnie w przełyku. Wynosi ona 37 stopni. Najcieplejsze narządy to
wątroba i serce. Temperatura korowa to ciepłota kończyn i powierzchownych części ciała. Jest znacznie niższa. Ludzie cierpiący na marznące nogi, mogą notować często temp. mniejszą niż 10 stopni w obrębie stóp. O hipotermii mówimy wtedy, gdy obniża się ciepłota rdzenia. Jeśli obniża się tylko ciepłota kończyn mówimy o przemarznięciu.
Seiger słusznie zauważa, że pływacy zimowi zwykle są przemarznięci , ale nie
mają hipotermii lub tylko lekką hipotermię. Dlatego wystarczy się rozgrzać
ćwiczeniami i wypić ciepłą herbatę. Jednak przy rzeczywistej hipotermii, kiedy
temperatura rdzenna jest wyraźnie obniżona, takie praktyki nie są skuteczne, a mogą
być nawet szkodliwe. Czowiek powinien przebywać w pozycji leżącej – badania
wykazały, że jeżeli się spionizuje – temperatura rdzenna ponownie się obniża.
Powinien być zachowany spokój. Uporczywe pytania lub rozcierania mogą
wprowadzić hipotermika w agresję. Podawanie herbaty nie ma sensu. Bo nie da się półlitrem wody rozgrzać 50 litrów wody, z których składa się w przybliżeniu nasze ciało. Hipotermik ma zwykle zaburzenia odruchu połykania, więc może się ciepłym napojem zachłysnąć. Ciało ogrzewa, w przypadku ludzi z hipotermią, tylko podstawowa przemiana materii. Termogeneza drżeniowa nie występuje. Podstawową przemianę materii można porównać do pracy około 80 watowej żarówki i dlatego trzeba długo czekać na rozgrzanie. Jeśli dodajemy ćwiczenia, to dokładamy około 150 watów, co nic nie zmienia – ciepło rdzenne nie rośnie. Sieger udowodnił to w trakcie badań hipotermików. Trzeba by dostarczyć do części rdzeniowej około 7 razy tyle ciepła, żeby miało to sens. W rzeczywistej hipotermii ćwiczenia nic nie zmieniają.
Sieger badał między innymi człowieka leżacego w wodzie 12-stopiniowej przez 2
godziny. Drugie badanie dotyczyło czeskiej zimowej pływaczki, która płynęła 40
minut w wodzie o temperaturze 1,5 stopnia. Temperatura wnętrza ciała spadła jej do 32,5 stopni. Po dwóch godzinach leżenia i ogrzewania badana miała już normalną temperaturę rdzenną, jednak kiedy się spionizowała, jej ciepłota spadła znowu o 0,3 stopnia. W trakcie ogrzewania zastosowano Zawijanie Hublera, które ma na celu skrócenie czasu ogrzewania w warunkach polowych. Zaobserwowane zmiany są dość uniwersalne. W pierwszej fazie ,po kilku minutach, ciepłota rdzenna ciała rośnie. Prawdopodobnie ze względu na przesunięcie krwi do centrum i większej pracy serca. Duże naczynia części rdzennej ciała rozszerzają się, naczynia obwodowe ulegaja zwężeniu (prawo Dastre – Morata). Potem temperatura stopniowo wraca do normalnego poziomu gdzieś w 22 minucie (czeski limit czasowy na zawodach pływackich w lodowej wodzie). Temperatura rdzenia zaczyna następnie spadać i zaczyna się hipotermia. Moment ten u 99 procent ludzi zaczyna się między 17 a 27 minutą. Po wyjściu z wody temperatura rdzenna jeszcze spada – jest to tak zwany afterdrop – 0,3 do 0,5 stopnia. Jeśli jednak człowiek pozostanie dalej w wodzie, spadek temperatury jest większy, niż afterdrop notowany po wyjściu z wody. Człowiek leżący w 12 stopniowej wodzie był bez dodatkowego źródła ogrzewania wytarty , ubrany i włożony do śpiwora . Pełny powrót temperatury rdzennej nastąpił po 8 godzinach. Trzeba zaznaczyć, że powrót z hipotermicznej wycieczki jest bardzo powolny i może trwać ponad dobę. Co ciekawe, istnieje zasada ogrzanych nóg. Temperatura rdzenna nie rośnie zanim temperatura stóp nie wzrośnie co najmniej do 31 stopni. Nie oznacza to jednak , że mamy ogrzewać stopy. Pionizacja, nawet po 3 godzinach może spowodować ponowny spadek temp. rdzennej.


Pływacy zimowi mogą zapamiętać uproszczoną, 3-stopniową skalę hipotermii:
1. Lekka hipotermia: 36 – 34 stopnie (spokój, ciepło).
2. Średnia hipotermia: 34 – 30 stopni (spokój, ciepło, transport do lekarza)
3. Krytyczna hipotermia: mniej niż 30 stopni (lekarz , specjalistyczna opieka)

W czasie transportu, czasami następuje śmierć, ze względu na uruchomienie
zimnej krwi z kończyn, która płynie do centrum i obniża dale j ciepłotę rdzenną.
Dlatego z pacjentem obchodzi się, jak z człowiekiem z uszkodzeniem kręgosłupa.
Pozycja leżąca, mało ruchu, żadnego ogrzewania kończyn. Istnieje też zasada „ no one is dead until warm and dead” Oznacza to, że zgonu w hipotermii nie stwierdza się, obserwując załamanie funkcji życiowych. Mózg ma zmniejszone
zapotrzebowanie na tlen, więc przy po ogrzaniu i przywróceniu krążenia, może
podjąć funkcje. Odratowano kiedyś kobietę z temperaturą rdzenną 9,5 stopnia.
Głęboka hipotermia jednak tutaj nas nie interesuje. Powiedzmy tylko, że stosuje się zwykle powolne ogrzewanie krwi poza ustrojem, połączone z jej natlenowaniem.

Objawy hipotermii
Ogólnie można powiedzieć że człowiek staje się coraz mniej reaktywny.
Centralny układ nerwowy działa wolniej, a jego reakcje są zaburzone. Trzeba dłużej czekać na odpowiedź, mowa staje się bełkotliwa lub zanika. Ruchy pływackie w wodzie stają się wolne ( pływanie w miejscu). Zachowanie może wykazywać cechy splątania. Człowiek jest zagubiony. Występują wymioty lub mdłości , brak reakcji źrenicy na światło, zaburzenia równowagi, objaw „toczenia piany” z ust. Świadomość staje się coraz bardziej ograniczona. Przy głębokiej hipotermii może wystąpić migotanie komór. Śmierć następuje zwykle przez zatrzymanie akcji serca. Z obserwacji pilotów zestrzelonych w latach 40-tych nad Atlantykiem wynika, że śmierć w lodowej wodzie ( 2 stopnie) następuje w przypadku niewytrenowanych ludzi zwykle pomiędzy 40 a 50 minutą.


Zawijanie Hublera
Jeśli chcemy skrócić czas hipotermii, powinniśmy dostarczać ciepło tylko do
tułowia. Ogrzewanie kończyn jest błędem i może grozić mocnym spadkiem
temperatury rdzenej. W warunkach polowych stosuje się następujące zawijanie. Na kończyny zakładamy spodnie , swetry itp. Na głowę wkładamy czapkę. Pływak
może być położony do śpiwora. Tułów zawijamy w koce i polewamy ciepłą wodą.
Lejąc z czajnika wodę, polewamy najpierw swoją rękę, żeby ocenić temperaturę. Po polaniu zawijamy jeszcze tułów w folię. Gdy czujemy, że tułów stygnie , znowu
polewamy ciepłą wodą. I tak aż do ogrzania tułowia. Jeśli nie możemy polewać
tułowia wodą, możemy zastosować termofory ( tułów, kark, pachwina). Możemy
stosować ciepłe powietrze i inne sposoby ale zawsze ogrzewamy tułów.


Sauna. Wchodzenie do wanny
Jeśli jest to już widoczna hipotermia, nie wchodzimy do sauny, do wanny z
ciepłą wodą, ani nie skaczemy do ciepłego basenu. Takie działanie może zagrażać życiu ze względu na duży afterdrop. Najpierw dochodzimy do prawidłowej temperatury rdzennej, a potem dopiero możemy się w taki sposób dogrzewać. Jeśli po zawodach zimowego pływania obsługa nakłada ciepłe mokre ręczniki na tułów i kark – jest to w porządku. Musimy pamiętać o zasadzie nieogrzewania kończyn i o tym, aby nie rozgrzewać się w ten sposób gwałtownie. Jeśli czujemy, że nasza hipotermia jest trochę większa – poczekajmy z tymi praktykami dłuższy czas. No i jeszcze kwestia treningu. W Czechach uważa się, że najlepsze, co można zrobić, by zwiększyć adaptację do zimna, to rozgrzewać się bez dodatkowego źródła ciepła jeśli to możliwe. Nie dotyczy to oczywiście stanów większej hipotermii.


Adaptacja pływaków zimowych
Adaptacja pływaków do zimnej wody odbywa się wg Siegera na 4 sposoby.
Pływak może podwyższyć termiczny setpoint w swoim organizmie. Omawiana
pływaczka przed wejściem do wody miała temperaturę rdzenną 37, 2. Przez to
trudniej jest się jej wychłodzić, gdyż generuje po prostu więcej ciepła. Ja kilkakrotnie miałem zmierzoną temperaturę rdzenną 37,5, będąc zdrowym i w doskonałej formie. Druga metoda to stałe obniżenie temperatury rdzennej – wtedy nie trzeba wkładać tyle energii w proces ogrzewania. Być może część pływaków, szczególnie w nocy ma niższą temperaturę rdzenną ciała. Trzecia metoda to rozwijanie tkanki tłuszczowej. Czwarta metoda to szybkie i skuteczne chowanie naczyń krwionośnych w kończynach, gwarantujące odpływ krwi do części rdzennej. Rzeczywiście adaptacja kończyn jest spektakularna. Po kilku sezonach pływania w zimnej wodzie obywamy się po pływaniu bez rękawiczek. Ręce nie bolą i szybko się ogrzewają. Adaptację można zauważyć już po 3 tygodniach treningu. Ja dodam jeszcze ze swoich obserwacji, że z każdym rokiem wydaje się być lepsza. Wygląda na to, że może się rozwijać przez długie lata. W Czechach starzy pływacy wyglądają na najmocniejszych termicznie.


https://www.youtube.com/watch?v=UoqKQ0MO8_A


Leszek Naziemiec

Dodaj komentarz

Close Menu